sobota, 28 lutego 2015

(4)

-Na pewno ? Po tej chwili nie wierze w to wszystko.-Odpowiedziałam i poszłam. Moje uczucie było złe. Poczułam się jakby ktoś mnie już nie chciał nigdy na oczy zobaczyć. Nagle gdy sobie tak o tym myślałam zobaczyłam Jordana-mojego ex. To on złamał mi serce , bo nie chciał już zemną chodzić. Oczywiście nadal się przyjaźnimy . 
-Hej Angela, jak tam u ciebie?
-Spoczko. Chyba. 
-Coś się stało ?
Nagle zapadła cisza . Dostałam SMS-a pisało tam że jutro Harry będzie u mnie o 7:00. Nagle się spytałam:
-Nie . Przyjdziesz do mnie jutro o 6:50?
-No jasne.
-Ok dzięki. -Poszłam dalej. Czułam że to będzie coś wyśmienitego!
(Uwaga od czasu gdy będzie więcej osób niż dwie będę oznaczała pierwszymi literami imion)
______________________6:50____________________________
Już przyszykowana i wszystko gotowe ! To dziś przyjdzie mój chłopak i ex! Nagle do drzwi zapukał Jordan.
A:Cześć !
J:Hej . Mogę wejść?
A: Tak . Oczywiście .
J: Dzięki. Coś przygotowałaś ? Jakieś danie?
A: Jasne. To 

J: Dlaczego dla trzech osób?
Nie musiałam mu odpowiadać , dlatego bo wtedy wszedł Harry.
A:Hej Harry!
H: Hej kochana. Kto to jest?
A: Jordan poznaj mojego chłopaka- Harrego . Harry poznaj mojego ex chłopaka - Jordana .
J:Co to za żul?
H: Przestań się tak odzywać bo dostaniesz !

J: Nie będę się z tobą kłócić .
Nagle gdy gadałam z Harrym Jordan się wściekł i poszedł do dań i dolał majonezu do wszystkich dań . Wiedział że Harry jest na to uczulony (TAK WIEM ŻE NAPRAWDĘ TEGO NIE LUBI)
Nagle Jordan się spytał:
J: To co można już to zjeść?
Nagle Jordan każdemu dał danie . 
H:Nie otrułeś go prawda ?
J:Nie .
Nagle zaczęłam wyczuwać w tym majonez. Krzyknęłam :
A:Jordan jak mogłeś dodać tu majonezu!
On tylko się uśmiechnął . Ja widziałam że Harry zaczął puchnąć , nagle gdy miał coś powiedzieć , zemdlał. Jord, bo taka była jego ksywka zaczął się śmiać. Ja nie wiedząc co robić postanowiłam zrobić zadzwoniłam na pogotowie . Tak czy inaczej i tak postanowiłam zrobić usta usta . Gdy już skończyłam przyjechała karetka a za nią telewizja . To ja miałam opowiadać co się stało . Obwiniłam Jorda .  Po tym wszystkim też wyproszeniu Jordana zostałam sama. Nikogo nie było. Zawsze było rodzeństwo , ale Anastazja wcześniej miała do zerówki , a Natalka wypadła do Emilki. Nagle do drzwi zapukała Sara:
-Hej . Przepraszam Cię za wczoraj . Powinnam szanować twój związek . Mogę wejść?
-Okej. Przeprosiny przyjęte. Wejdź.
-Nie widzę Harrego. Przecież mieliście dwa tygodnie razem spędzać.
-Tylko że Harry został przewieziony do szpitala .Przez Jorda. Bo Jord dodał do dań majonez.
-Co! Jedziemy do szpitala!-Sara pociągnęła mnie za rękę .
Weszłyśmy do jej auta. Pojechałyśmy do szpitala . Trochę leżało mi na sercu, gdyż to moja wina . Nienawidzę już go! Ten smark jeszcze pożałuje ! Nagle dojechałyśmy .  Ja już się bałam spotkania. Nagle wbiegając do szpitala przypomniało nam się że nie znamy numer gdzie on jest. Wbiegłyśmy do byle jakiego pokoju. Dobrze że trafiłyśmy na właściwy. Nagle gdy weszłyśmy Harry powiedział :
Jak dobrze że jesteście.
w trakcie pisania rodzeństwo mi dokuczało więc zrozumcie 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz